Stała przy oknie i myślała. Zawsze lubiła przebywać w tym pokoju. Rozchodził się stąd przepiękny widok na spokojną okolicę. Najbardziej jednak lubiła widoczne tu bardzo dobrze zachody słońca. Nie potrzebowała żadnej plaży i palm, żeby poczuć to piękno, któro uderzało w głąb jej serca. Cieszyła się, gdy mogła chwilę postać przy oknie, jednak uwielbiała, kiedy za nią stał On. Kochała, gdy mogła poczuć jego dotyk na plecach, co jeszcze bardziej utwierdzało ją w przekonaniu, że życie jest piękne. Świat, okolica, na którą patrzyła – zawsze wydawało jej się to cudowne.





W powietrzu unosił się zapach słońca i bezchmurnego nieba. Wokół rozbrzmiewał rytmiczny sygnał telefonu domowego. Właśnie dzięki temu Długi odzyskał przytomność. Kiedy już spostrzegł, że rodzinki nie ma, przeciągnął się leniwie i począł rozklejać zaspane oczy. Czuł jak ból promieniuje od jego jednego koniuszka do drugiego. Coli niszczyła go stopniowo. Tak bardzo się mylił. 





